środa, 21 maja 2014

Takie rzeczy tylko u mnie, czyli "Jak zgubić się w tramwaju?"

Moja super-hiper-extra-zaje-hiperaśna markowa woda ALEKSAN
-DRIA. Z żabkiiiii! A jak ją zdobyłam? Otóż, pojechałam dzisiaj pięknym i wyjątkowo zadbanym, sosnowieckim tramwajem do gimnazjum złożyć papiery. Wysiadłam 3 przystanki za wcześnie (15 minut jazdy. 30 minut pieszo. Zapytacie JAK TO? TAK DŁUGO? Otóż mój tramwaj jechał z zawrotną prędkością...)  no i tak sobie, szłam i szłam, spotkałam jakąś gimbaze itd. AŻ W KOŃCU DOTARŁAM! Nie umiałam otworzyć drzwi. Co z tego że był napis "pchaj" a ja ciągnęłam? Nie dość że to, to jeszcze trzeba było zadzwonić dzwonkiem, żeby wejść. Szkoła dla VIP-ów B-) (VIP-ów z patologii) I się dowiedziałam, że sekretarki PRZED CHWILĄ se poszły! Pani na dyżurce nie chciała mi przyjąć, ale jakoś jej wepchnęłam :D Ja? Poddam się bez walki? Co to, to nie! Później siedziałam pół godziny w tym samym tramwaju, bo pod samą szkołą jest ostatni przystanek, żeby wrócić do domu... Tak więc, jak już dojechałam, to poszłam do żabki i tak nabyłam moją powyższą wodę!
Morał? Ogłosić dla mnie oficjalny zakaz korzystania z PKP.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz